melolon tha
2010-12-09 | 21:48:12
skomentuj (0)
Przez gąszcz majowych chrabąszczy
Maczetą toruję drogę
Chrzęszczą pokrywy pod moimi stopami
Buczy i brzęczy w głowie
Czułki łaskoczą najmiększe tkanki
Pod kolanami i przy łokciach
A każdy haczyk owadziej nogi
Podważa nanometr paznokcia
no to jedziemy
2010-12-09 | 21:47:28
skomentuj (0)
No to jedziemy
W ciemność. Na ulicę Wieczystą
Autobusem linii 124.
Patrzą na mnie zdziwieni
Ludzie, którzy się znają z widzenia,
Z wysiadania.
Brzegiem siebie ledwie
Zasiedlam siedzenie.
Coraz mniej świateł.
Bilet jak opłatek
Na języku kasownika.
Odliczam przystanki
-Ważny jest ostatni.

